wtorek, 31 sierpnia 2010

Możesz pomóc

Kochane blogowe koleżanki. O Amelce pisze nie po raz pierwszy, jej historia jest poruszająca. 3 letnia dziewczynka, która od półtora roku walczy z ostrą białaczką limfoblastyczną. Niestety nastąpiła wznowa choroby i Amelka znów znajduje się w szpitalu - jej losy opisywane przez jej dzielną mamę możecie śledzić na stronie www.pomoz-amelce.pl.

Powstała świetna inicjatywa twórczych babek, które stworzyły blog, na którym wystawiane są prace artystyczne, ale nie tylko. Dochód z ich sprzedaży wpływa na konto Amelki założone w Fundacji Dzieciom - PROGRAM "ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ ".

Wiem, że wiele z was zastanawia się czasem czy ta pomoc na pewno trafi do danej osoby, czy historia Amelki jest prawdziwa. Znam mamę Amelki od ponad 3 lat, nie udało nam się spotkać osobiście, bo dziewczyny mieszkają pod Wrocławiem. Mamy ze sobą stały kontakt, na forum oraz smsowy. Amelkę "poznałam" jak była jeszcze w brzuszku mamusi.

Proszę przyłączcie się w miarę możliwości.

Dołączcie - http://pomozmyamelce.blogspot.com/.

Wkrótce na blogu pojawią się moje "aukcje".

wtorek, 24 sierpnia 2010

Motyle, łąka, lato


Niewiele mam do pokazania. Poza dozą zieleni na obrazach lata, które wciąż tkwią w pamięci. I kartką ślubną również w tym kolorze.



PS.



I przepiękna wrotycz.


środa, 11 sierpnia 2010

Zawieszenie




Czasem człowiek robi się taki rozlazły, jak za rzadkie ciasto, jak rajstopy, w których puściło oczko i leci od góry do dołu. Siedzi i czeka. Oczekuje, nie dając nic z siebie światu. Taki stan zawieszenia, stan firany, zasłony, kotary, za dużej sukni, spadającej z wieszaka.

Oczekiwanie na deszcz, burzę, huragan, nawijanie na palec nudy, jak kolorowej gumy do żucia. Jak rozsypany na podłodze makaron, biała mąka na białym blacie, bez wyrazu, bez barwy, nie dająca się pozbierać.

Mam tak czasem...

Szukam kolorów, natchnienia, palety emocji, które zagrają na moich nutach. Przelatuję kanały, przekładam gazety, chodzę od okna do okna...

Czasem robię się do poetycka.. poetycko rozlazła...

wtorek, 10 sierpnia 2010

Stoliczku nakryj się

Długiej bezczynności nie znoszę. Nawet na wakacjach. Wymyśliłam sobie stoliczek. Koszt stoliczka = 13 zł. Do tego materiały i praca moich rąk. Stoliczek czeka na lakierowanie, ale mogę wam już go pokazać.

Przed metamorfozą wyglądał tak.






A to zdjęcia już po transformacji.