środa, 11 sierpnia 2010

Zawieszenie




Czasem człowiek robi się taki rozlazły, jak za rzadkie ciasto, jak rajstopy, w których puściło oczko i leci od góry do dołu. Siedzi i czeka. Oczekuje, nie dając nic z siebie światu. Taki stan zawieszenia, stan firany, zasłony, kotary, za dużej sukni, spadającej z wieszaka.

Oczekiwanie na deszcz, burzę, huragan, nawijanie na palec nudy, jak kolorowej gumy do żucia. Jak rozsypany na podłodze makaron, biała mąka na białym blacie, bez wyrazu, bez barwy, nie dająca się pozbierać.

Mam tak czasem...

Szukam kolorów, natchnienia, palety emocji, które zagrają na moich nutach. Przelatuję kanały, przekładam gazety, chodzę od okna do okna...

Czasem robię się do poetycka.. poetycko rozlazła...

9 komentarzy:

  1. Znam ten stan. Stan, który trudno mi precyzyjnie opisać jak ktoś mnie pyta co mi jest :) - Tobie udało się to pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  2. rozumiem doskonale :* misiek bardzo wymowny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba każdy z nas czasami tak ma.Taki sposób na chwilę wytchnienia, co by się nie wypalić całkowicie. Miśko idealnie oddaje ten stan ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. nienawidzę tego stanu... tyle rzeczy można w tym czasie zrobi a to przyczepia się i skleja nerwy...

    OdpowiedzUsuń
  5. stan paskudny,ale pisać o tym potrafisz pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu... no jakbym o sobie czytała. Tyle że ja bym tak pięknie w słowa nie ubrała.

    To jest chyba mój naj naj najulubieńszy post który przeczytałam. Za zdjęcie ♥ (fak! jest boskie!) za słowa.

    ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. mam tak ostatnie trzy dni... chwyciłam kombinerki, zrobiłam pół naszyjnika, przerwałam w trakcie... jeszcze do niego nie wróciłam, zaczęłam rysować i po połowie rysunku stwierdziłam, że mi nie wyszedł i jego kontynuowanie jest całkowicie bez sensu... teraz przeglądam blogi i poprzez Drychę trafiłam tu :) I chyba dobrze, bo widzę, że nie tylko mnie się to przytrafia...

    ...snuję się więc po blogowych nieskończonościach licząc na to, że moja wena powróci na swoje miejsce i znów zamiast czerpać uda mi się coś z siebie dać ^^

    Tak sobie myślę, że chyba wszyscy jesteśmy czasem takimi miśkami...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za twój komentarz.